Postęp technologiczny na przestrzeni ostatnich lat jest błyskawiczny. Ma to ogromny wpływ na życie szczególnie młodych pokoleń, zmieniając je nie do poznania. Wystarczy zapytać obecnych pięćdziesięcio- czy czterdziesto-, ba nawet trzydziestokilkulatków jak to było w czasach ich dzieciństwa. Opowieści często są trudne do zrozumienia przez przedstawicieli najmłodszych pokoleń: "Jak to, nie miałeś komputera ani nawet smartfona?!", "To nie możliwe, że były tylko dwa kanały w telewizji.", "Programy zaczynały się od 15.00?!" itd.
          Prawdziwa przygoda z telefonami komórkowymi zaczęła się dla nas w latach dziewięćdziesiątych. Smartfony są obecne na rynku jakiś czas, ale jeszcze w 2011 roku korzystało z nich jedynie 14% internautów. Obecnie cieszą się ogromną popularnością. Liczba kanałów telewizyjnych dostępnych w języku polskim niedawno przekroczyła okrągłą liczbę stu. Jeszcze trzy lata temu - była ona dokładnie dwa razy mniejsza. Wiele wskazuje na to, że ten gwałtowny rozwój technologiczny będzie trwał dalej. Pokolenia starsze jakoś sobie z tym poradzą, ale jaki wpływ będzie to miało na dzieci i młodzież? Czy mamy się z tego tylko cieszyć? Czy powinno to wzbudzać w nas niepokój, albo przynajmniej wzmagać naszą czujność?

         Jan Kochanowski napisał "Człowiek nie kamień", a już szczególnie delikatną istotą jest dziecko, które do prawidłowego rozwoju potrzebuje środowiska, umożliwiającego poznanie otoczenia poprzez ruch, dotyk, smak, wzrok, słuch, węch. Tymczasem jest ono najczęściej narażone na różnego rodzaju promieniowanie oraz nadmiar bodźców, przed którymi nie może się ochronić. Stale grający telewizor, a do tego smartfony, tablety i laptopy w zasięgu ręki to źródła impulsów dosłownie bombardujących mózg człowieka. Przy czym należy pamiętać, że na kilka tysięcy bajtów informacji jest on w stanie świadomie przetworzyć nie więcej, niż kilkanaście bitów (Lehr, Fisher 1988). Dzieci szybko opanowują umiejętność korzystania z komputera, telewizora czy smartfona, ale nie są przystosowane do nadmiaru bodźców, które są z nich emitowane. Stres, agresja, nadpobudliwość, problemy ze snem, uzależnienia do tego ADHD, autyzm, czy zaburzenia intelektualne. To wszystko dotyczy naszych dzieci już od najmłodszych lat.
          W przypadku starszych dzieci, a w szczególności młodzieży dochodzą kolejne zagrożenia, wynikające z coraz szerszego dostępu do internetu. Dodatkowo nie pociesza tu częste stwierdzenie, że współczesne dzieci lepiej „znają się na internecie” niż ich rodzice. Dorośli nie powinni w żadnym wypadku wycofywać się i pozostawiać dzieci i młodzież w internecie samym sobie. Powołując się na największy jak dotąd europejski projekt badawczy dotyczący zagrożeń dzieci online – EU Kids Online (Livingstone, Haddon, Görzig, Olafsson, 2011), adaptowany także przez polskich autorów (por. Pyżalski, 2012; Włodarczyk, 2013), możemy wyróżnić zagrożenia związane:

- z niewłaściwymi lub szkodliwymi treściami z jakimi mogą się zetknąć młodzi w internecie (content). Międzynarodowe badania EU-NET-ADB z 2012 r. pokazują, że kontakt z pornografią miało ponad dwie trzecie (67%) polskich gimnazjalistów.
- z niebezpiecznymi osobami, które będą się chciały z nimi kontaktować w internecie (contact). Według przywołanych już badań, aż 69% gimnazjalistów poznało w internecie kogoś, kogo nie znało wcześniej.
- z niebezpiecznymi działaniami jakie mogą sami podejmować, a które mogą mieć dla nich przykre konsekwencje (conduct). Ofiarą różnych form przemocy pada nawet co piąty gimnazjalista (22%). Innym, stosunkowo nowym, trendem jest tzw. seksting, czyli przesyłanie własnych intymnych zdjęć lub filmików za pomocą telefonu komórkowego lub komunikatorów internetowych. W niedawnym badaniu Fundacji Dzieci Niczyje do wysyłania takich materiałów przyznało się aż 11% młodych ludzi.

Badania pokazują nie tylko to, że często rodzice nie mają pojęcia, co robią młodzi w internecie, nie rozmawiają na ten temat z dziećmi ani nie ustalają zasad dotyczących korzystania z sieci, ale także sugerują, że nastąpiło w tych obszarach pogorszenie w stosunku do lat poprzednich (seria badań
prowadzonych przez Fundację Orange i Fundację Dajemy Dzieciom Siłę w 2008, 2013 i 2016 r.).
Podsumowując nasuwa się stare porzekadło: wszystko jest dla ludzi, bo przecież nie da się żyć we współczesnym społeczeństwie i zupełnie nie korzystać z dobrodziejstw nowoczesnej technologii. Należy to jednak robić rozsądnie i z umiarem.
          Rodzice kochają swoje dzieci i pragną im zapewnić wszystko, co tylko ich pociechy chcą. Dwulatek umiejący obsługiwać smartfona może u niektórych rodziców wywoływać nawet poczucie dumy, ale... dla takiego dziecka to po prostu nie jest odpowiednia zabawka. Pamiętajmy jednak, że te małe istoty, czy ci młodzi ludzie to pokolenia, które będą musiały przejąć po nas obowiązki, podjąć różne zawody i w przyszłości utrzymać siebie i nas - emerytów. Czy będą do tego zdolni? Czy będą na tyle wytrzymali, odpowiedzialni i zdrowi? To w naszych rękach ich przyszłość, ale i nasza. Ślepa miłość, a nierzadko chęć świętego spokoju mogą wyprowadzić nas na marne w skutkach dla wszystkich przysłowiowe "manowce".


M. Piotrowska nauczyciel
Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II
w Stojeszynie Pierwszym