Drukuj
Kategoria: Klub seniora
Odsłony: 1441

        Niekiedy w naszym życiu przychodzi taki moment, że zaczynamy analizować minione lata, rozważać jak było dawniej. Dochodzimy często do wniosku, że tak naprawdę to niewiele przeżyliśmy chwil radości, albo też zostały one przyćmione przez troski i trudy dnia codziennego. Nie sposób przecież wymazać z pamięci traumatycznych wydarzeń wojennych, zmagań i prześladowań powojennych, strachu, przerażenia i bólu. A potem praca i praca, by podźwignąć się po wojnie, często po stracie bliskich. I tak do dziś, a właściwie do wczoraj, bo mówimy tu o Seniorach, którzy swoje już wypracowali. Moja babcia mawiała, że ?Pan Bóg stworzył człowieka na udrękę? - Może coś w tym jest.. Jednak nie zapominajmy o tym, że otrzymaliśmy wielki dar, jakim jest wolna wola i dzięki temu możemy w dużym stopniu pokierować swoim życiem.

 

            Teraz, drogi Seniorze, już czas, abyś skupił się na sobie. Całe życie dbałeś o innych. Nie oznacza to oczywiście, że należy odstawić rodzinę na plan dalszy- bo ona jest najważniejsza, ale Tobie też coś się od życia należy. Masz dużo czasu, by zadbać o siebie, ale zbyt mało, by go zmarnować. Usłyszałam kiedyś: ?Jak mamy coś robić, to róbmy dziś, bo nie wiem czy będzie nam dane jutro?. Dlatego nasz Klub Seniora coraz częściej organizuje wspólne spotkania w świetlicy, a jeśli pogoda sprzyja, to w plenerze. Uczestnicy zawsze chętnie integruj1 się z młodym pokoleniem i wspierają wzajemnie. Wystarczy jeden telefo, a wieść jest przekazywana szybciej niż najszybsza poczta czy telegraf.

           Razem przygotowywaliśmy się do świąt Wielkanocnych, uczyliśmy sie robić stroiki i dekoracje, które wyszły tak pięknie, że sami nie mogliśmy uwierzyć we własne zdolności. Razem przeżywaliśmy żałobę po tragedii pod Smoleńskiem. Na tę smutną okoliczność powstał wzruszający wiersz napisany przez klubowiczkę panią Teresę Mul. Razem przeżywamy smutki i radości. Spotkaliśmy się przy świątecznym stole, z wdzięcznością patrząc na nasze wnuki przedstawiające spektakl o Ojcu Świętym - Janie Pawle II, patrzyliśmy z dumą i wiarą, że ich życie będzie lżejsze i mniej bolesne niż nasze. Tyle jeszcze przed nimi ... .

            Mieliśmy też okazję w ostatnim czasie posłuchać gry na okarynie Jest to już - niestety - zapomniany gliniany instrument, z którym przyjechał do nas pan J. Maziarczyk z Andrzejowa i zaprezentował różne utwory ludowe. Pan Maziarczyk jest samoukiem. Na instrument natknął się wiele lat temu zupełnie przypadkiem. Nie wie czy gdzieś w regionie jest ktoś, kto umiałby wykonać okarynę (szukał, ale nie znalazł) i z żalem stwierdza, że nie ma chętnych wśród młodszych osób do przyjęcia go i nauki gry. Martwi go też to, że wraz z nim kiedyś zaginie piękna tradycja. Mam nadzieję, że ta informacja wzbudzi zainteresowanie wśród czytelników i może znajdzie sie jakiś ?Janko Muzykant? .

          Maj- to czas majówek, oczywiście wszyscy Seniorzy pamiętają, jak kiedyś śpiewało się pieśni maryjne przy wiejskich kapliczkach. Szkoda, że ten zwyczaj przemija. Mówi się przecież, że ten kto śpiewa, modli się podwójnie, a echo niesie pieśni prosto do nieba. Ale nie tylko o to chodzi. Dobro takiej majówki to nie tylko śpiew, bo śpiewać można w każdym innym miejscu, ale przede wszystkim wspólny śpiew, wymiana grzeczności, rozmowa, czasem podzielenie się jakąś troską czy radością. To spotkania małego, dorosłego i starszego człowieka integrujące pokolenia. To także mobilizacja do aktywności lokalnej, ludzie stają się  na moment lepsi i milsi dla siebie. Warto dbać, aby takich momentów było jak najwięcej tak, aby stały sie nawykiem i codziennością.

         Mimo deszczu i niepogody uznaliśmy, że zaśpiewamy Maryi. Zaprosili nas mieszkańcy Kolonii Zamek. Przygotowali ławeczki, poprowadzili modlitwę i byli niezwykle gościnni, za co dziękujemy. Uznaliśmy, że w Kolonii Zamek muszą mieszkać dobrzy ludzie, skoro mimo wielodniowego deszczu, na moment wspólnej modlitwy nawet niebo wypiękniało! Podobnie było, gdy wybraliśmy się na majówkę do Radnej Góry. Cały czas towarzyszyły nam wątpliwości czy to dobry pomysł bo lało jak z cebra. Przyjęliśmy postawę : ?Co Boże dasz?? - jedziemy. To jakby magiczne, rajskie miejsce, gościnność sióstr Józefitek, wspólna msza święta, śpiewanie w grocie wprowadziło nas w nastrój bardzo uduchowiony. Mimo ataku meszek i plagi komarów, dodatkowo odprawiliśmy wspólną drogę krzyżową wokół groty. Wszyscy byli zachwyceni i zauroczeni miejscem. Należy podkreślić, że czuliśmy sie bardzo dowartościowani i bezpieczni, bo towarzyszył nam znany i szanowany lekarz Krzysztof Kalita. Gdyby coś.. mogliśmy liczyć na fachową pomoc. To, że jest on świetnym lekarzem wiedzą wszyscy, ale czy wiecie, że gra na saksofonie i akordeonie?

 

       W czerwcu młodzież przypomniała nam o Roku Szopinowskim i zaprosiła na spektakl o życiu i twórczości wielkiego Polaka. Seniorzy w podzięce zaprosili młodych ?artystów? na pizzę i lody do pobliskiej kafejki.

       Za kilka dni jedziemy do Kozłówki i Skansenu w Lublinie, a potem na Jarmark do Łążku Garncarskiego.


W/w projekt jest realizowany dzięki finansowaniu Unii Europejskiej oraz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej